Mój wARTsztacik w zimowej dekoracji...
Nie będę tu dublować informacji, które zamieszczam na FB (https://www.facebook.com/pages/w-ARTsztacik/223196901177774) i stronie www (http://www.wartsztacik.waw.pl/), więc pochwalę się tylko debiutem na kiermaszu świątecznym. Śmiało mogę napisać, że był to pierwszy i wierzę, że nie ostatni sukces wARTsztaciku :)
Tak wyglądało moje stoisko...
A potem były Święta. Czy jest ktoś, kto nie lubi czasu przygotowań do nich? Oczywiście nie mam na myśli sprzątania i gotowania (nuuudy...), ale strojenie: domu, ogrodu, choinki, siebie. Dla mnie to jest największa przyjemność i żałować mogę tylko, że możliwości są ograniczone, jak nie powierzchnią, to zasobami. Tutaj kilka fotek z różnych zakątków mojego domu.
Gwiazda wieczoru, tygodnia, miesiąca...
Prawie kominek, ale ciepło i nastrój jak przy prawdziwym...
Aranżacja powitalna w przedpokoju...
Pozostając w klimacie świąteczno-rękodzielniczym, nie odmówię sobie przyjemności pochwalenia się fantastycznymi prezentami, które sprawili mi najbliżsi: kurs w pracowni ceramiki, o którym marzyłam od dawna, oraz multinarzędzie do prac wszelakich, o którym także od dawna marzyłam. The best gift ever! :D


A przed nami Sylwester. Spędzamy go w domu z psem. Biedak jak co roku dostanie magiczną tabletkę, która trochę stępi jego zmysły, i popadnie w letarg na kilka dni, ale dzięki temu jakoś przeżyje to szaleństwo fajerwerków za oknem.
Życzę wszystkim szczęśliwego Nowego Roku!